o świecie
o tym, jak podglądałam kulisy tworzenia mediów XXI wieku
czerwca 06, 2016
Usiadłam pod jednym z wielkich kandelabrów znajdujących się na Placu Konstytucji. Plac ten to naprawdę niesamowite miejsce. Niby zgiełk dookoła, ale na samym jego środku - jakby przyjemny spokój.
Kończyłam właśnie jeść bułkę, gdy z mojej lewej strony przeszedł młody chłopak z kamerą i całkiem niezłym, doczepionym do niej mikrofonem. Od razu pomyślałam, że będą pewnie nagrywać jakieś popisy deskorolkarzy albo chłopaczków na BMX-ach. Zdziwiłam się jednak srogo, gdy nieznajomy nagle przyśpieszył kroku, potem zaczął biec, jakby chciał kogoś wyprzedzić. Spojrzałam w prawo - chodnikiem szła właśnie Zofia Zborowska z jakąś inną kobietą. Przełknęłam zalegający mi w gardle kawałek bułki i przystąpiłam do dalszej obserwacji.
Dziewczyny przyśpieszyły kroku, wykonały unik w lewą stronę i skryły się za autem. Chłopak, początkowo zbity z pantałyku, dopiero po chwili zorientował się, o co chodzi, i zaszedł je od drugiej strony. Taka zabawa w kotka i myszkę trwała jeszcze zapewne z kilka minut, ale jej dokładny przebieg umknął już mojemu wzrokowi.
Siedziałam tak jeszcze przez chwilę w skupieniu, i zastanawiałam się czy właśnie widziałam dość żałośnie przeprowadzoną telewizyjną ustawkę, czy może atak wścibskiego paparazzi. Cokolwiek by to nie było, było zdecydowanie dziwne.










0 komentarze